WAWRZKOWIZNA 20-25.07.2006

Po raz drugi w historii - www.6.com.pl - rekiny odwiedziły centralną Polskę, tzn. Ziemę Łódzką.
Wprawdzie zlot zaczął się 20.07.2006 r., ale reprezentacja w tym dniu była bardzo skromna (dotarł tylko Adam :)).
Dnia następnego było już nieco lepiej. Zaczęło się kole 17.00-18.00...., a kiedy skończyło???, Jak ktoś pamięta niech uzupełni...
Było masę atrakcji: powitanie kolejnych uczestników zlotu, oberwanie chmury, gęsta mgła angielska oraz wieczór wspomnień.
Oczywiście nie mogło także zabraknąć wieczoru technicznego (czytaj nocy technicznej ;))

Gdy świtać zaczęło, a wszyscy jeszcze spali, ranny ptaszek Marcin zrobił kika fotek naszego obozowiska.

Godz. 10.00. => wyruszamy do Łodzi, niestety tylko pięć samochodów miało sprawne układy kierownicze ;)).
Zwiedzanie zaczynamy od Pałacu Izraela Poznańskiego, gdzie mieści się Muzeum Miasta Łodzi.
Tuż obok, na terenach dawnego imperium jednego z trzech wielkich przemysłowców łódzkich, mieści się "nowopowstałe"
153-letnie największe w Europie Centrum Handlowo-Rozrywkowe "Manufaktura". Może ono poszczycić się między innymi
kinem panoramicznym z największym w Europie ekranem, najdłuższą, bo liczącą 400 m fontanną oraz... taką oto tandetną,
repliką zabytkowego tramwaju, gdyż Łódź była trzecim miastem w europie, gdzie tramwaje konne zastąpiono elektrycznymi.
W roku 1974, gdy łódzki przemysł włókienniczy pracował na 400% wydajności na tych terenach Andrzej Wajda nakręcił,
"Ziemię Obiecaną", a nieco później w roku 2002 Jacek Bromski nakręcił film "Kariera Nikosia Dyzmy" ;)).

Następnie udajemy się do pałacu Karola Scheiblera zwanego "królem bawełny". Jego życiorys stał się pierwowzorem postaci Millera
z powieści Władysława Reymonta "Ziemia Obiecana". Obecnie mieści się tutaj "Muzeum Kinematografii", a nieopodal na ul. Targowej,
ma swoją siedzibę Łódzka Szkoła Filmowa. W muzeum znajdują się unikatowe urządzenia z epoki poprzedzającej erę filmu.
Są to między innymi latarnie magiczne z przeźroczami, fotoplastikon, mutoskop oraz przeglądarki przeźroczy i zabawki optyczne.
Można tu również podziwiać imponującą kolekcję aparatów fotograficznych, kamer filmowych, projektorów na różne szerokości taśmy
oraz różnego rodzaju sprzęt oświetleniowy i pomocniczy taki jak statywy, wózki kamerowe, reflektory, kopiarki oraz wiele innych eksponatów.
W piwnicach muzeum, urządzono salę projekcyjną, gdzie w przyjemnym chłodzie mogliśmy zapoznać się z historią Ziemii Łódzkiej.
Kożystając także z uprzejmości "fatamorgany" przenieśliśmy się w wiek "Starej Baśni" i "KINGSAJZ"-u.
Ulica "Księży Młyn" - domy robotnicze wybudowane po strajkach robotników w przędzalniach Scheiblera - XIX wiek w XXI wieku...

Został nam do zwiedzenia jeszcze jeden kompleks "Ziemii Obiecanej" => "Biała Fabryka" Ludwika Geyera.
"Centralne Muzeum Włókiennictwa" to niepozorny budynek, chociaż przemysłowiec ten uważany jest za najbardziej zamożnego
ze wszystkich tu wymienionych. Był on także strasznym skąpcem, stąd też jego siedziba jest najskromniejsza.
Jako ciekawostkę należy tu nadmienić, iż "Biała Fabryka" to pierwszy otynkowany budynek fabryczny w Łodzi.

Zabytków - wbrew pozorom - zostało jeszcze sporo, ale szanowną wycieczką dopadł głód.
Udaliśmy się więc na główną ulicę Łodzi zwaną "Pietryną", gdzie zasiedliśmy do meksykańskiej uczty.
Po drodze mineliśmy klka postaci z "Galerii Wielkich Łodzian" oraz oderstaurowany łódzki tramwaj z początku XX wieku.
Wojtek, ponieważ zamówił danie, które prawdziwy Gringo je gołymi rękami został wyposażony w "śliniaczek" ;)).
Po sytym objedzie rikszami powrócilićmy do samochodów i wyruszyliśmu w drogę powtorną, gdzie czekał nas wieczorny grill.

I znowu żarcie :)). Pogoda była idealna, uczestnicy także dopisali => chociaż zabrakło kilka osób, na które wszyscy liczyli...
Gdy już imprezka nieźle się rozkręciła, podczas nocnej sesji fotograficznej Rafał spostrzegł brak samochodu.
Nieźle się trzymał, ale w końcu jego psyche odmówiła współpracy. Kiedy wykręcił 997, krzykneliśmy "Mamy Cię!!!"

Jest niedziela 23.07.2006 r. Zlot pomału dobiega końca. Czas na pamiątkowe foto i pierwsze "załogi" opuszczają obozowisko,
a pozostali jeszcze uczestnicy starają się aktywnie spędzić ostatnie chwile zlotowego weekendu.

Mamy poniedziałek. Zostało nas niewielu, a będzie jeszcze mniej.... Ostatni wspólny grill i odrobina ruchu po wyżerce.
Na kortach mieliśmy nawet podawaczy piłek :)). Ale w końcu się ściemniło i opuścili nas także Majek i Miłosz.
Dzień zakończył się impprezą w lokalu 628, pod hasłem "Wspomnień czar"...

Mamy wtorek: 25.07.2006 r. Zostaliśmy we trzy ;)). Adam abdykował skoro świt, a my we dwie postanowiliśmy poszaleć.
Wypożyczyliśmy łajbę, ale wiatru było jak na lekartstwo => dobrze, że dali nam wiosła... Po jakiejś godzinie mieliśmy dość.
I tak zakończył się nasz zlot "Wawrzkowizna 2006". Było super i bomba, a kto nie był ten trąba ;)).


Powrót do spotkań...